niedziela, 3 września 2017

Najważniejszy egzamin w życiu czyli strachy na lachy i niepotrzebny stres.

Istnieją dwa typy ludzi: stresujący się wszystkim i w ogóle się niestresujący. Niestety bądź stety ja zaliczam się zdecydowanie do tych pierwszych. Od gimnazjum nauczyciele wywoływali u mnie stres jednym słowem, a właściwie to dwoma: ,,matura'' i ,,matematyka''.


Jestem humanistką (co oczywiście jest strasznie wstydliwe, ale wierzę, że nikt z czytających nie zdradzi tego sekretu nikomu. Wstydzę się tego tak samo, jak faktu, iż jestem kobietą i to w dodatku białą). 
Od podstawówki nie ogarniałam liczb, wykresów i wcale nie czułam się z tym źle, dopóki nie zaczęłam poważnie myśleć o maturze. Studia mam z tyłu głowy od dawna, bo jestem osobą bardzo ambitną (czasami aż za bardzo), więc musiałam się zmierzyć z matematyką. I wiecie co, poradziłam sobie. Rok systematycznej pracy, z cudowną nauczycielką, która znalazła jakąś drogę, aby wytłumaczyć mi te wszystkie srinusy i inne logarytmy. Było ciężko,ale dla chcącego nic trudnego. We wrześniu pisałam maturę na 8%, skończyłam na 56 i jest mi z tym bosko.

Mówili: ,,Będziesz nikim bez matury'' 
Mieli na myśli: ,,Ucz się, bo popsujesz mi statystyki''

W tym poście chodzi mi o to, że straszenie maturą jest bez sensu. Owszem, uważam, że jeśli ktoś ma problemy z jakimś przedmiotem (tak jak ja) to do niego należy przysiąść od dłuższego czasu. Ale po co nauczyciele wmawiają pierwszej klasie liceum, że już muszą się uczyć do matury. PRZESADA. Tak naprawdę jeśli uczycie się na średnim poziomie przez trzy klasy i  usiądziecie porządnie do książek w grudniu przed maturą zdacie ją na fajnym poziomie. 
Ale prawdą jest, że wtedy trzeba się zacząć uczyć typowo do matury. Tak zrobiłam z wosem - solidnie od grudnia i z językiem - wynik - taki jaki chciałam. 


Uczenie się do matury w pierwszej klasie jest bez sensu, znam osoby które uczyły się dla ocen i napisały maturę gorzej, gdzie ja od grudnia skupiłam się tylko na niej. Ten egzamin to loteria.
Oceny są nieważne, nie liczą się. Lepiej skupić się na arkuszach i działać na nich.
Po co w gimnazjum czy w pierwszej lub drugiej klasie stresować się maturą, która i tak nie odda całej Twojej wiedzy. 
Gdyby to co napisałam powiedział mi ktoś we wrześniu rok temu, powiedziałabym, że jest nienormalny, a matura to najtrudniejszy egzamin i na pewno go nie zdam. 
Dziś żałuję, że nie wrzuciłam na luz.

Ja nabawiłam się dzięki moim kochanym nauczycielom nerwicy i bardzo im za to dziękuję. Kochani. Dostałam się na wymarzone studia i cały system nauki do matury pozdrawiam środkowym palcem.