sobota, 26 października 2013

Opowiadanie

Moje zadanie dodatkowe,chyba na konkurs polonistyczny to napisanie opowiadania o Syberii i Polakach w czasie II wojny światowej. Proszę o oceny i komentarze :)

Siostrzana Miłość
Tej nocy nigdy nie zapomnę, to była jedna z najgorszych nocy mojego życia. Nasza rodzina mieściła się w niewielkim mieszkaniu na małym osiedlu. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, ale zawsze wystarczało. Mamusia dorabiała jako sprzątaczka gdzie niegdzie. Tatuś był jakimś urzędnikiem, nie wiedziałam dokładnie jakim. Miałam też bardzo kochaną siostrę, byłam jej oczkiem w głowie. Urszulka, bo tak miała na imię była piękną jasnowłosą szesnastoletnią dziewczyną.
Godzina gdzieś po północy, dziesiąty lutego tysiąc dziewięćset czterdziesty. Nie potrafiłam spać spokojnie, mimo iż miałam dziesięć lat zdawałam sobie sprawę z powagi sytuacji.  W każdej chwili mogło się coś stać, przecież wszędzie panowała wojna. Z podwórka słychać było krzyki, przytuliłam się do siostry. Niestety to nic nie pomogło, stało się to czego obawiałam się najbardziej. Do naszych drzwi dobijały się władze, wyważyły je. Mamusia natychmiast przybiegła do naszego pokoju, kazała schować się do szafy i pościelić łóżko. Miało wyglądać tak jakby nikogo tu nie było. Ucałowała nas, poczułam na sobie jej łzy, mówiła, że nie ważne co się stanie ona i tak będzie o nas pamiętała. Wyszła do tatusia. Milicja miała gdzieś błagania mamy, nie mieli litości. Skuli rodziców i wyprowadzili ich, słyszałyśmy tylko krzyki. Na tym się nie skończyło, miałyśmy nadzieję, że nie będą przeszukiwać domu. Myliłyśmy się. Słyszałyśmy wzajemne bicie serca, czułyśmy każdy wzajemny oddech i tęsknotę za ukochanymi rodzicami. W pewnej chwili dwóch nieznajomych, lecz wrogo wyglądających mężczyzn weszło do naszego pokoju. Złapałyśmy się za ręce. Dźwięki łamiących się mebli odbijały echo po dość skromnym pokoju. W pewnej chwili milicjant otworzył szafę, zastał tam nas. Byłyśmy zalane łzami, spocone, nie wiedziałyśmy co teraz się z nami stanie. Pragnęłyśmy, aby nas nie rozdzielano, chociaż tyle. Zaczął mówić coś do drugiego funkcjonariusza, nic nie rozumiałyśmy, nie chciałyśmy rozumieć…  Oddałabym wtedy wszystko żeby tylko przytulić się do matczynego serca, którego mogę już nigdy nie poczuć. Z Urszulką byłyśmy jakby sklejone, trzymałyśmy się siebie i nie chciałyśmy puścić. Rozłączono nas siłą i skuto w kajdanki. Ugięły się pod nami kolana. Wyprowadzono nas i wsadzono na powóz konny, na szczęście razem. Nie miałyśmy pojęcia co się stało z rodzicami i z mieszkaniem, co się stanie z nami. Pamiętam, że było bardzo zimno. Miałyśmy na sobie kożuchy i przykryte byłyśmy kocami, z resztą tak jak inni. Nie wiem ile jechałyśmy, długo. Wtulona w siostrę prawie cały czas spałam. Wiedziałam, że jedziemy na Syberię, tak powiedziała mi Ulka. Dotarliśmy do jakiejś miejscowości,  poprowadzono nas do nieznajomego i tajemniczego domu. Wyglądał na biedny, bałam się, że coś nam zrobią. Zapukano do drzwi. Otworzyła kobieta z kamiennym wyrazem twarzy. Zrozumiałam tyle, że jutro przyjdą po moją siostrę. Nie chciałam jej nigdzie oddawać, ona była moja! Właścicielka w podeszłym wieku ugościła nas kawałkiem chleba i przygotowanym pokojem. Zastanawiałam się co dalej będzie…
Rano, kiedy się obudziłam Ulki już nie było. Dostawałam ubogie jedzenie, musiałam pomagać w pracach domowych jak tylko potrafiłam. Siostrzyczka przychodziła wieczorem, przeobraziło to się w zwykłą codzienność. Po kilku tygodniach sytuacja uległa zmianie. Nie dużej, ale jednak. W dzień musiała pracować fizycznie. Pomagała w pracach domowych i podwórkowych. W nocy wychodziła, wracała nad ranem. Z czasem zauważyłam jak wręcza kobiecie pieniądze. Ula opowiadała mi rzeczy, których nie rozumiałam. Mówiła tak jakby chciała mnie na coś przygotować. Nie przepuszczałam o co mogło jej chodzić. Najgorsze było to, że nigdy nie chciała powiedzieć gdzie i po co wychodzi. Pewnego wieczoru tuż po kolacji siostra znów przygotowywała się do wyjścia. Pani Natasza, bo tak nazywała się wdowa władająca domem, mówiła, że to już niedługo spotka i mnie. Wspomniała o moich jedenastoletnich urodzinach, które obchodziłam w następnym miesiącu. Ton głosów znacznie się podniósł, poszłam spać.
Mijały tygodnie, nadszedł dzień moich urodzin. Ula już z samego ranka zaśpiewała mi słynne „Sto lat”. Bardzo się cieszyłam. Otrzymałam nawet kawałek ciasta. Moja siostra zachowywała się strasznie nie swojo. Ciągle powtarzała, że mnie kocha, że to wszystko robi dla mnie. Niestety ten z pozoru miły dzień okazał się najgorszym dniem mojego życia. To właśnie tego dnia zostałam sama. Kompletnie sama. Ula wyszła wieczorem jak zwykle, wszystko zapowiadało się normalnie.  Koło dwudziestej trzeciej Natasza miała dla mnie złą wiadomość. Moja najukochańsza siostra na świecie zginęła, ktoś ją zamordował… Nie mogłam w to uwierzyć. Do nieobecności rodziców już się przyzwyczaiłam, ale do Ulki nigdy! Nie potrafię o tym nawet spokojnie wspominać…  Moja najukochańsza, najlepsza, najwspanialsza siostra…  Jak ona mogła mnie wtedy opuścić? Jak mogła w ogóle mnie opuścić?
W kilka dni po pogrzebie coś mnie tchnęło, postanowiłam przeszukać szafkę zmarłej siostry. Znalazłam to czego szukałam. Nie wiedziałam, że Ula prowadziła pamiętnik… To co w nim przeczytałam było niemałym szokiem. Mimo to, iż miałam zaledwie jedenaście lat zrozumiałam treść. Wynikało z niej to, że Urszula zostawała zmuszana do sprzedawania swojego ciała, gdyby tego nie robiła, byłaby poddawana chłoście. Od dnia moich urodzin miałam robić to co ona. Moja najcudowniejsza siostrzyczka nie pozwoliła na to. W zeszycie zapisała, że zrobi wszystko żebym nie musiała robić tego co ona. Natasza zaproponowała, że zapewni mi byt i moralność jeśli Ula pozwoli się sprzedać. To było okrutne z jej strony. Miłość mojej siostry była bezgraniczna, zgodziła się. Następna strona jest pusta, domyślam się, że trafiła na złego kupca. Nie rozumiem tylko dlaczego ją zabił? Włożył w nią tyle pieniędzy żeby ją zabić? Widać przyniosło mu to rozkosz… Nie mogłam ze spokojem patrzeć na Nataszę, kobietę bez serca. Spakowałam kilka rzeczy, uciekłam od bezlitosnej Syberyjki. Na początku nie wiedziałam gdzie pójdę, dookoła panowała przemoc. Pewna kobieta, jak później okazało się bardzo miła i sympatyczna przygarnęła mnie. Tatiana wzruszona moją historią postanowiła mnie przygarnąć. Serdecznie jej za to dziękuję.

Dziś jestem dorosła, jakoś wyszłam na prostą. Lecz nigdy nie zapomnę jak wojna zniszczyła mi życie. Odebrała wszystko to co kochałam. Nigdy nie odzyskam cudownych rodziców i siostry. Nikomu nie życzę takiej historii, która spotkała właśnie mnie…